O populizmie liberalnym, czyli nożycach Gilowskiej


W Polsce mamy dwa populizmy. Jeden, ten antykapitalistyczny, antyliberalny i etatystyczny, jest szeroko opisany
i powszechnie rozpoznany. O drugim, populizmie liberalnym (albo raczej pseudoliberalnym) pisze się dużo mniej. Pewnie dlatego, że przez długie lata funkcjonował na marginesie polskiej sceny politycznej i dyskursu publicznego. Partia najbliższa w latach 90. poglądom liberalnym – Unia Wolności – konsekwentnie stosowania populizmu unikała. I między innymi właśnie dlatego, gdy pojawiła się Platforma Obywatelska, musiała jej ulec i zniknąć ze sceny politycznej.

Platforma od początku swojego istnienia populizmem się posługiwała. Na początku był to jednak głównie populizm antypartyjny – PO udawała, że nie jest jakąś tam zepsutą partią polityczną, ale ruchem społecznym, sprzeciwiała się dotacjom budżetowym dla partii politycznych i przez pewien czas nawet odmawiała korzystania z nich. Gdy na tę manipulację przestał się już ktokolwiek nabierać, PO przekształciła się oficjalnie w partię, nie porzucając jednak antypartyjnej retoryki. (Główne postulaty Platformy z tego okresu, czyli cztery pytania do referendum ustrojowego, są warte przedyskutowania swoją drogą, jednakże może nie tym razem). Wiosną 2004 roku, gdy po
aferze Rywina i rozpadzie SLD okazało się, że PO ma realne szanse na zwycięstwo w wyborach, obok hasła 4xTAK pojawiło się jednak nowe, dotyczące tym razem podatków: 3×15. Przy czym za postulatem obniżenia i uliniowienia podatków nie szły żadne wyliczenia, nie wiadomo było, czy i o jaką kwotę zmniejszą się dochody budżetu, a jeśli się zmniejszą, z jakich wydatków Platforma planuje zrezygnować. Populizm liberalny bowiem jest świadom swojej słabości i unika konfrontacji z populizmem antyliberalnym (PO wyciągnęła wnioski z klęsk Unii Polityki Realnej) – zwłaszcza, gdy badania opinii pokazują, że Polacy w większości popierają różne grupy społeczne szykujące się
do skoku na kasę państwową*. Gdy w kampanii wyborczej jesienią 2005 specjalistom PiS-u udało się doprowadzić do wspomnianej konfrontacji, zakończyła się ona klęską Platformy. Paradoksalnie jednak, w nowo utworzonym rządzie PiS znalazło się miejsce dla głównej orędowniczki 3×15 i najbardziej błyskotliwej liberalnej populistki, Zyty Gilowskiej, która obrażona na kierownictwo PO postanowiła przenieść się do innej piaskownicy.

W rządzie, składającym się w znacznym stopniu, a popieranym prawie wyłącznie przez populistów antyliberalnych, rola Zyty Gilowskiej jest trudna. Wiele jej działań zasługuje na szacunek i poparcie – stara się hamować rozdawnicze apetyty kolegów z rządu, próbuje likwidować przywileje podatkowe – czym się już naraziła silnemu lobby naukowo-dziennikarskiego. Tak czy owak, o realizacji hasła 3×15 mowy już naturalnie nie ma. Wiadomo też, że nie ma mowy o ograniczeniu wydatków na górników, rolników czy kolejarzy – na te grupy interesu PiS liczy, a w stosunku do niektórych ma długi do spłacenia. Natomiast jest inna grupa, która jest ulubionym chłopcem do
bicia populistów liberalnych, a w której obronie populiści antyliberalni nie mają żadnego interesu. Tą grupą są urzędnicy państwowi.

W myśl populistycznej wizji urzędnik państwowy to jest ktoś, czyja praca sprowadza się głównie do picia herbaty i utrudniania życia biednym przedsiębiorcom (ewentualnie, w wersji urzędnik skarbowy, do wyciągania od przedsiębiorcy haraczu). Krótko mówiąc, urzędnik państwowy jest darmozjadem. Stąd propozycje ograniczania pensji urzędników państwowych są jednym z najczęstszych populistycznych postulatów. Już w poprzednim parlamencie posłowie przegłosowali, pod wpływem prasy brukowej, likwidację trzynastek dla urzędników. Prasę brukową oburzały też takie "przywileje" dla urzędników jak dopłata do wczasów pod gruszą – nic to, że taki przywilej mają wszyscy pracownicy jednostek, w których tworzy się fundusz socjalny. Ostatnio PO wysunęła projekt prawa, w myśl którego urzędnik powinien własnym majątkiem odpowiadać za popełnione błędy – już widzę ten paraliż decyzyjny w urzędach po wprowadzeniu takiego przepisu. Teraz jednak Zyta Gilowska poszła jeszcze dalej – zażądała obniżenia wydatków na wynagrodzenia w urzędach państwowych o 10%.

Nie twierdzę, że polska biurokracja jest tania i efektywna. Nie jest. Gilowska jednak stawia sprawę na głowie. Najpierw trzeba zmniejszyć liczbę spraw, którymi się państwo musi zajmować. Potem zadbać o to, żeby w zakresie tych spraw prawo było spójne i przejrzyste. A potem sprawdzić, ilu pracowników administracji państwowej tymi sprawami się musi zajmować i wymagać od nich efektywnej pracy. Tymczasem – PiS wyznaje zasadę, że państwo powinno być silne i że im większą liczbą spraw się zajmuje, tym jest silniejsze. Tworzone są dodatkowe urzędy. I w tej sytuacji wydatki na administrację mają być zmniejszone. Paranoja.

Efekt PiS-owej polityki rozszerzania państwa zmieszanej z Gilowskiej programem oszczędności w administracji będzie taki, że coraz słabiej opłacani urzędnicy po prostu nie będą w stanie zająć się we właściwy sposób sprawami państwa. I to dopiero doprowadzi do jego osłabienia. Przy czym sytuacja jest naprawdę wyjątkowa – stawką jest przetrawienie iluś tam miliardów euro, które dostajemy z UE. I jestem najzupełniej przekonany, że główną barierą w odpowiednim wykorzystaniu tych środków może być przeciążenie i brak kompetencji ze strony naszej administracji. Ale jak się spodziewać tych kompetencji ze strony urzędników zarabiających, na warszawskim rynku pracy, niecałe dwa tysiące złotych?

Tanie państwo, mówi premier Marcinkiewicz. Tanie państwo, zgadza się minister Gilowska i żąda ograniczenia wydatków. Problem w tym, że cena najczęściej jest związana z jakością.


* Trzeba przyznać Platformie, że zdarzało jej się jednak bronić w parlamencie dobra ogólnego przed grupami interesu – na przykład w sprawie emerytur pomostowych dla górników albo funduszu kinematografii. Wtedy jednak, gdy sprawa dotyczyła grupy interesu zrzeszającej potencjalny elektorat Platformy – w sprawie ulgi na internet – zachowała się kompletnie oportunistycznie i całkowicie niezgodnie ze swoim programem.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s