Nie ma już sądów w Katowicach

Dziwnym zbiegiem okoliczności ledwie co zdążyłem skomentować wypowiedzi Fernando Savatera poddające w wątpliwość istnienie narodów baskijskiego i katalońskiego, a tu Sąd Okręgowy w Katowicach podjął ostateczną decyzję odmawiającą rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej.

Decyzja katowickiego sądu jest skandalem i niepojęte dla mnie jest, że nie ma z niej afery na całą Polskę. Oto najpierw przez kilka lat sąd mówił: „Nie zarejestrujemy Was, bo nie ma czegoś takiego jak narodowość śląska, a Wy nikogo nie reprezentujecie”. Sytuacja się zmieniła po spisie powszechnym z 2002 roku, gdy narodowość śląską (mimo wielu udokumentowanych manipulacji) zadeklarowało ponad 170 tysięcy ludzi. Wtedy trudno było już udawać, że wnioskodawcy nikogo nie reprezentują, pojawiła się natomiast inna interpretacja – że chodzi im wyłącznie o załapanie się do parlamentu na podstawie szczególnych przepisów dla mniejszości narodowych. Zwróćmy uwagę – najpierw tworzy się przywileje wyborcze (likwidację progu) dla mniejszości, a potem nie zezwala się mniejszości na rejestrację, ponieważ mogłaby skorzystać z tych przywilejów. Klasyczny paragraf 22.

Oczywiście, inne mniejszości zostały zarejestrowane i korzystają nawet z przywilejów w wyborach. Problemem dla państwa polskiego nie jest bowiem mniejszość białoruska, ukraińska, słowacka, litewska czy nawet niemiecka. Co innego Ślązacy. Przecież przez kilkadziesiąt lat wmawiano społeczeństwu, że Ślązacy to są tacy sami Polacy jak Wielkopolanie czy Mazowszanie – to skąd nagle wzięła się grupa ludności, która uważa się przede wszystkim za Ślązaków? Istnienie Białorusinów czy Niemców w Polsce nie zagraża w niczym wizji integralnego, unitarnego i jednonarodowego państwa polskiego – są oni czymś w rodzaju atrakcji turystycznej czy przykładu otwierającego oczy niedowiarkom, jak się przestrzega w Polsce prawa mniejszości. Są gośćmi, których tolerancyjna Polska gości i dba o ich prawa. Ślązacy mogliby się poczuć na Śląsku u siebie. A na to państwo polskie nie może przecież pozwolić. Dlatego nie zarejestrowało ZLNŚ, dlatego pominęło mniejszość śląską w Ustawie o mniejszościach narodowych.

Najbardziej oburza mnie to, że dzieje się to przy braku jakichkolwiek poważnych protestów ogólnopolskiej opinii. Przecież oto łamie się prawo do zrzeszania, ograniczając jednocześnie prawo do deklarowania własnej narodowości. I nikomu to nie przeszkadza – nawet tym, którzy przy innych okazjach i w innych krajach wielokrotnie tych praw bronili. Dlaczego więc? Czy i oni wyznają tę wizję unitarnego, centralistycznego, jednonarodowego państwa, czy obawiają się jej przeciwstawić w obawie przed utratą popularności? Bo nie ma co ukrywać – strach przed „rozbiciem dzielnicowym” (czytaj – ograniczeniem unitarności państwa), kompletna nieznajomość historii Śląska i propaganda powodują, że postulaty ZLNŚ są generalnie poza Śląskiem traktowane z brakiem zrozumienia i wrogością.

Jestem przekonany, że szykanowanie ZLNŚ będzie miało efekt przeciwny do oczekiwań. Jak dotąd, większość mieszkańców Górnego Śląska, nawet tych od pokoleń związanych z regionem, nie identyfikuje się z ZLNŚ i deklaruje narodowość polską. Gdy jednak będzie się im wmawiać, że czegoś takiego jak narodowość śląska nie ma, że historia Śląska w niczym się nie różni od historii Mazowsza, a śląscy piłkarze grający w reprezentacji Niemiec to „zdrajcy”, gdy jeszcze na to nałoży się obecny klimat polityczny, w którym modne się staje wypominanie dziadków w Wehrmachcie – jest wielce prawdopodobne, że zradykalizują swoje poglądy. Nie jest to pewnie scenariusz najlepszy, ale za to wielce prawdopodobny.   

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s