Nowe wrocławskie stypendia

Wrocław to jest dla mnie niezwykle ciekawy przypadek miasta o fenomenalnym PR, którym to PR od dawna udaje się przykrywać rozliczne bolączki miasta – bardzo zły stan dróg i w ogóle infrastruktury, fatalną komunikację publiczną, wysokie bezrobocie. Przy czym ciekawe jest to, że na ten PR dają się łapać nie tylko goście Wrocławia, zachwyceni jego wielkomiejską, europejską atmosferą, najwspanialszym rynkiem w Polsce, oszałamiającym widokiem na Uniwersytet zza Odry czy też innymi wrocławskimi atrakcjami. Nabierają się na niego przede wszystkim mieszkańcy miasta. Wiem, duma z własnego miasta jest czynnikiem niezwykle pozytywnym, bardzo wrocławianom jej zazdroszczę – w moim mieście raczej wypada mówić o nim źle niż dobrze, co oczywiście bardzo wpływa na jego zewnętrzny wizerunek i w ostatecznej perspektywie ogranicza szanse jego sukcesu. Ale – duma z własnego miasta to jedno, a łapanie się na propagandę sukcesu uprawianą przez prezydenta Dutkiewicza i jego ekipę to drugie.

Niedawno na przykład władze Wrocławia rozpoczęły kampanię mającą na celu ściąganie do miasta absolwentów szkół wyższych z innych miast. Kampania ta jest prowadzona z takim rozmachem i zadęciem, robiony jest wokół niej taki szum, że patrząc na nią można by myśleć, że Wrocław to jest jakaś polska Dolina Krzemowa, a bezrobocie w nim jest ujemne. Tymczasem – w samym Wrocławiu stopa bezrobocia jest dwucyfrowa (10,9% w lutym 2006 za stroną http://www.bezrobocie.net ), czyli zdecydowanie wyższa niż w Poznaniu, Gdańsku, Krakowie czy Katowicach (o Warszawie nie wspominając), ba – wyższa niż w Olsztynie czy Rzeszowie. Oczywiście, bezrobocie nie dotyczy w równym stopniu wszystkich i inżynierom czy informatykom (a na nich władzom Wrocławia zależy szczególnie) pracę znaleźć łatwiej, ale im pracę znaleźć łatwiej również w innych miastach, w imię czego mieliby się więc przenosić do Wrocławia?

A propos propagandy sukcesu, polecam zajrzeć na stronę: http://www.wroclaw.pl/m3553/p6658.aspx do działu „Wrocław na tle innych dużych miast Polski”. „Pod względem liczby zarejestrowanych bezrobotnych Wrocław wypada korzystniej niż Warszawa”. Śliczne. Czekam, aż prezydent jakiegoś Wałbrzycha czy innego miasta z 30% bezrobocia napisze na stronie internetowej swojego miasta: „Pod względem liczby zarejestrowanych bezrobotnych Wałbrzych wypada lepiej niż Wrocław”. Nie napisze tak, bo by go rozszarpali. Dlaczego jednak wrocławianie takie teksty łykają? Nie rozumiem.

Teraz czytamy o najnowszym pomyśle Dutkiewicza i spółki: każdy wrocławianin, który zda matematykę na maturze i pójdzie na studia techniczne, dostanie od miasta stypendium w wysokości kilkuset złotych miesięcznie. Z pozoru wszystko wydaje się w porządku – Polska potrzebuje wysoko wykwalifikowanych inżynierów, Wrocław potrzebuje ich w szczególności, bowiem nastawia się na rozwój nowoczesnych technologii, ma u siebie Siemensa, ma parę innych fabryk i centrów rozwojowych, będzie miał gigantyczne – jak na polskie warunki – zakłady LG, do pracy w tych wszystkich zakładach potrzeba mnóstwo ludzi. Ale – przecież maturzyści, w szczególności wrocławscy, o tym wszystkim chyba wiedzą. Zdają sobie sprawę też (a w każdym razie powinni), że po studiach technicznych będą mieli nieporównywalnie większe szanse zaistnienia na europejskim rynku pracy niż po humanistycznych. Więc chyba to we własnym dobrze rozumianym interesie powinni się rzucić do nauki matematyki i fizyki i nie potrzebują do tego pieniędzy Dutkiewicza? Oczywiście, matematyka i fizyka są trudne, studia politechniczne wymagają zapewne większego wysiłku niż studia humanistyczne, ale absolwenci przecież powinni być świadomi, że to się opłaci. Że po studiach będą zarabiali znacznie więcej. Chyba że… chyba że nie będą. Bo tak naprawdę te nowoczesne firmy, dzięki którym Wrocław staje się polską Doliną Krzemową, wcale jakoś rewelacyjnie nie płacą.

Kiedyś rozpowszechniona była praktyka, że to same firmy fundowały stypendia studentom, których widziały jako swoich przyszłych pracowników. Praktyka zdrowa i uczciwa. Stypendium, o którym Dutkiewicz mówi, jest de facto formą ukrytej dotacji dla firm technologicznych z siedzibą we Wrocławiu – zapewnia im większą podaż pracowników i, przynajmniej teoretycznie, powinno wpłynąć na obniżenie żądań płacowych tych pracowników. Tyle że dzisiaj istnieje już alternatywa dla pracy w fabryce LG za 2500 zł brutto – i podejrzewam, że znaczna część potencjalnych stypendystów Dutkiewicza z niej z chęcią skorzysta. Co z tego będzie miał Wrocław, nie mam pojęcia.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s