Podświadomy minimalizm

Copyright by pl.rec.sport.koszykowka: „Siatkówka – trener obcokrajowiec i jak grają. Piłka nożna – trener obcokrajowiec i jak grają. Może poszukamy premiera za granicą”?

Co takiego niosą ci trenerzy zagraniczni? Pomijam kwestie czysto warsztatowe, bo jestem przekonany, że w siatkówce (piłkę nożną taktownie przemilczę) polscy trenerzy znają się na rzeczy – w końcu wychowali pokolenie świetnych zawodników i doprowadzili ich do czołówki światowej. Ale ci zawodnicy nie potrafili zrobić tego kroku, który właśnie zrobili z Lozano. I jestem przekonany, że przyczyna tego tkwi w podświadomym minimalizmie, jaki cechuje polskich trenerów. W obawie przed podjęciem trudnego zadania.

Mikke i Macieszczak w którejś ze swoich książek brydżowych opisują właśnie takiego zawodnika. Dostaje on inwit do końcówki i rozważa dwie możliwości: pas – bo częściówkę wygra na pewno, albo próba szlemikowa – bo kontrakt i tak będzie nie do wygrania i nikt się nie przyczepi. Końcówki nie zalicytuje – bo się podświadomie boi trudnego zadania, jakim dla niego będzie rozgrywka. Dokładnie tak postępował poprzedni trener polskich siatkarzy. W Atenach grali ostatni mecz w grupie z Argentyną i było wiadomo, że wysokie zwycięstwo pozwala spotkać się w ćwierćfinale z łatwiejszym przeciwnikiem (USA). I co robi trener przy stanie 2:0 w setach i prowadzeniu w trzecim? Zdejmuje najlepszego zawodnika. Z wielkim trudem wygrywamy cały mecz 3:2 i w ćwierćfinale trafiamy na wielką Brazylię – i mimo naprawdę bardzo dobrej gry w pierwszych dwóch setach przegrywamy 0:3. Idę o zakład, że dokonując wspomnianej zmiany trener miał z tyłu głowy myśl, że przegranej z Brazylią przecież nikt się nie doczepi, z USA natomiast i owszem. O podobnym minimalizmie trenera piłkarzy już pisałem.

Oczywiście, pożegnanie tego podświadomego minimalizmu nie jest warunkiem wystarczającym do osiągania zwycięstw. Ale jest warunkiem koniecznym. Bez tego polscy siatkarze nie byliby w stanie przekroczyć tej zaklętej bariery piątych miejsc.