Dębski bis?

Dziwne szczęście ma Polski Związek Piłki Nożnej.

Osiem lat temu ówczesny minister sportu wypowiedział mu, przy głośnym aplauzie zdecydowanej większości mediów, „wojnę futbolową”. Szybko się okazało, że wojna jest toczona w prywatnym interesie pewnego gangstera, kumpla ministra, który chciał jeszcze raz sprzedać piłkarzy już sprzedanych. Potem minister przestał być ministrem, a jeszcze później sam zginął w gangsterskich porachunkach.

Tomasz Lipiec gangsterem nie jest, jednak od początku było jasne, że jako były dopingowicz nie ma legitymacji moralnej do walki o odnowę polskiego sportu. Tym bardziej, gdy odstawił na boczny tor profesora Smorawińskiego, który kiedyś go na tym dopingu złapał. Sprawa machlojek w Warszawskim Ośrodku Sportu i Rekreacji – o ile zarzuty się potwierdzą, a podobno raport był przygotowywany jeszcze za poprzednich władz Warszawy, a więc trudno tu mówić o realizacji zamówienia politycznego – kompromituje go doszczętnie. Znów – trudno tu nie być podejrzliwym i nie zastanawiać się nad zbieżnością w czasie ujawnienia raportu o WOSiR z kolejną fazą „wojny futbolowej”. Ale, do licha ciężkiego, czy naprawdę partia wybierająca się na front odnowy moralnej nie jest w stanie sprawdzić wiarygodności własnych ministrów? Czy naprawdę Lipiec musiał zostać ministrem? Myślę, że większość nieprawidłowości w WOSiR wynikała nie tyle z nieuczciwości Lipca, co z niekompetencji, nieznajomości prawa i niedoświadczenia. Ale tak to jest, jak facetowi, który jak do tej pory zajmował się głównie chodzeniem po asfalcie, powierza się poważną funkcję urzędniczą związaną z odpowiedzialnością za poważne pieniądze.

PZPN będzie miało więcej spokoju. To źle – PZPN, jak i inne polskie związki sportowe, naprawdę wymaga drastycznych zmian. Ale od początku działalności Tomasza Lipca widać było, że nie tyle na zmianach mu zależy, co na spektakularnych ruchach i zdobywaniu popularności. Dla mnie kompromitujące było np. powierzenie funkcji komisarza w Polskim Związku Narciarskim Apoloniuszowi Tajnerowi – osobie od lat tkwiącej w układach w PZN i podejrzanej o dziwne powiązania z menadżerem Adama Małysza, ale dzięki trenowaniu Małysza popularnej. Ale to chyba właśnie o to chodzi. Nie, żeby rzeczywiście walczyć z układami, tylko, żeby robić wokół tej walki dużo szumu.

I to nie tylko Lipca dotyczy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s