Trenerzy piszą książki

Pisanie książek stało się jednym z ulubionych zajęć trenerów-selekcjonerów polskich reprezentacji. Wiadomo – zawsze można w ten sposób dorobić do nędznej związkowej pensji. Problem polega na tym, że książkę trzeba wydać w odpowiednim momencie, kiedy nazwisko trenera jest jeszcze jakimś atutem marketingowym: najlepiej, kiedy już osiągnął jakieś sukcesy, ale jeszcze przed zamknięciem pełnego etapu ich pracy (którym najczęściej jest udział w wielkiej imprezie, gdzie nastąpiłaby jakaś weryfikacja ich osiągnięć).

Standard ustanowił Janusz Wójcik. Ledwie zdążył udanie zainaugurować eliminacje ME 2000, a już zabrał się do wydawania książki. Chciał zdążyć przed meczami z Anglią i Szwecją, jakże trafnie przewidując, że ewentualne porażki w tych spotkaniach zdecydowanie zmniejszą zainteresowanie reprezentacją i przychody ze sprzedaży. Jerzy Engel nie był w aż tak gorącej wodzie kąpany – "Futbol na tak" wydał dopiero przed finałami MŚ, po zakwalifikowaniu się do nich. Tak czy owak moment był odpowiedni – po mistrzostwach jego dzieło błyskawicznie znalazło się w koszach z książkami po złoty dziewięćdziesiąt dziewięć groszy.

Aż dziw, że żadnej książki nie napisał dotąd Leo Beenhakker.

Swoją autobiografię napisał natomiast Raul Lozano. Pamiętam, jak media jechały po Engelu za ostatnią fazę przygotowań kadry do koreańskiego mundialu, i obrywało mu się m.in. właśnie za zajmowanie się w większym stopniu autopromocją niż selekcją i trenowaniem zespołu.Na przełomie zimy i wiosny, kiedy to rozgrywki polskiej ligi wchodziły w decydującą fazę, argentyński trener jeździł sobie po Polsce promować dzieło swojego życia. I jakoś nie zauważyłem, żeby ktoś się zająknął na ten temat. Ale co się dziwić, skoro wydawcą książki jest Agora SA, a patronem medialnym Polsat Sport. Rafał Stec, zazwyczaj dociekliwy, bojowy i mający dużo do powiedzenia dziennikarz, przeprowadzając rozmowę z Lozano po kompromitacji siatkarzy w Tallinnie wcielił się w rolę stojaka do mikrofonu.

Autobiografię Lozano jeszcze można znaleźć na eksponowanych miejscach w księgarniach. Czy w niedzielę trafi do koszy z książkami po złoty dziewięćdziesiąt dziewięć? Na ten moment, nie ma za bardzo podstaw do wiary, że będzie inaczej.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s