Truizmy

Zaskakujący wywiad (z Moniką Strzępką i Pawłem Demirskim) ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Parę cytatów:

Czy okres rządów PiS można nazwać ważnym doświadczeniem pokoleniowym trzydziestolatków?

PD: Niby wydarzyło się coś ważnego, ale – posługując się naszymi kryteriami – nie na tyle, żeby zrobić o tym spektakl. W pewnym momencie nie mogłem już znieść biadolenia ludzi z naszego środowiska: "Jezu, jest tak strasznie, co to będzie, zaraz nas wszystkich zamkną w obozach koncentracyjnych". Nikt się nie zastanawiał, czy PiS przypadkiem nie ma w jakimś punkcie racji. […] Czuliśmy się lekko zażenowani falą histerycznych antypisowskich przedstawień, z których wynikało, że ich twórcy nie zdawali sobie sprawy ze społecznych mechanizmów, które pozwoliły PIS-owi wygrać wybory.

Co sądzicie o obecnym zamieszaniu wokół Wałęsy? Czy dla was to jakiś ważny mit, który może się rozpaść?

MS: Mit to jest jakaś podejrzana kategoria.

PD: Kiedy pojawiły się pomruki z IPN, stwierdziłem, że nie chcę żadnej książki. Wtedy Monika powiedziała, że zachowuję się tak samo jak ci, którzy bronią narodu polskiego przed książkami w rodzaju "Sąsiedzi" albo "Strach". Dużo dyskutowaliśmy na ten temat. I teraz sądzę, że jeżeli podejrzenia z książki Cenckiewicza i Gontarczyka okazałyby się prawdziwe, to nawet dobrze. Mielibyśmy wreszcie szansę jako społeczeństwo zrezygnować z czarno-białych narracji.

[o Polsce poza wielkimi miastami] 

MS: Jest to element polityki po ’89 roku. W "Wyborczej" pół roku temu była debata na temat Polski B, w której pewien profesor mówił bez zażenowania: "Proszę państwa, nie miejmy złudzeń, oni nas nie dogonią. Tak tu już jest, że w Polskę A się inwestuje, a Polskę B trzeba przeznaczyć na straty". [mowa o tym, rzeczywiście kuriozalnym, wywiadzie].

Cytowane opinie Strzępki i Demirskiego to są oczywiście truizmy. Ale… jeszcze całkiem niedawno trudno byłoby sobie wyobrazić na łamach GW taki tekst. Wręcz przeciwnie, gdyby ukazał się gdzie indziej, doczekałby się pewnie w Gazecie jadowitej polemiki – takiej jak doczekał się wspominany tu David Ost. Trudno byłoby sobie wyobrazić, że na łamach GW ktoś otwarcie pisze, że ksiażka Cenckiewicza i Gontarczyka jest (skażona subiektywizmem autorów, a jakże) próbą wzbogacenia wiedzy historycznej, a nie czymś w rodzaju bluźnierstwa. I tak dalej.

Co się stało? Czyżby ktoś w Wyborczej uświadomił sobie wreszcie, że w rok po odsunięciu PiS od władzy Polska największym problemem Polski nie są już Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Antoni Macierewicz? Że istotne podziały społeczne w Polsce niekoniecznie ograniczają się do tego, czy jesteś za, czy przeciw PiS-owi? Oby. Nawet to jeśli tylko jeden wywiad, a redakcja nie podziela głoszonych w nim poglądów. Ale przynajmniej dopuszcza rozmowę o nich. To i tak wielki postęp.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s