Śmiali się z Gosiewskiego…

… a teraz reprezentacja piłkarska nie ma gdzie grać.

Jest piękny stadion Korony w Kielcach, który w związku z remontami w Chorzowie, Krakowie i Poznaniu mógłby stać się areną meczów reprezentacji w EMŚ 2010. Niestety – stadion znajduje się w odległości ponad 100 km od najbliższego lotniska, a to jest sprzeczne ze standardami FIFA. Mecz ze Słowenią odbył się we Wrocławiu, na malutkim, nienowoczesnym i w ogóle mało reprezentacyjnym stadionie na Oporowskiej. Nie ma oczywiście co winić stadionu za remis, ale na pewno taki stadion nie mobilizuje do gry na dobrym poziomie.

A mówiono: Na co komu lotnisko w Kielcach? 

Natomiast z lotniska w Warszawie wracałem pociągiem TLK "Kordecki". Pociąg ten został wprowadzony do rozkładu specjalnie do obsługi stacji Włoszczowa Północ. Nazwę zachował po swojej pierwotnej relacji, Częstochowa-Włoszczowa-Warszawa. Gdy się okazało, że odcinek Częstochowa-Włoszczowa pokonuje tak wolno, że nie jest w stanie być konkurencyjny dla pociągu spółki PKP-PR jadącego z Częstochowy do Warszawy "wiedenką", mędrcy w PKP Intercity zmienili mu relację do Gliwic. Ponieważ jednak na trasie Warszawa-GOP mógłby być konkurencją dla droższych ekspresów i pociągów intercity, trzeba było sprawić, żeby przynajmniej jechał dłużej. I dlatego Kordecki dojeżdża do Włoszczowy w półtorej godziny, a następne dwie i pół zajmuje mu snucie się wycieczkową trasą przez Kozłów, Wolbrom, Olkusz i Jaworzno Szczakową. Takie rzeczy tylko w PKP. I tak naprawdę to są najbardziej absurdalne konsekwencje budowy stacji we Włoszczowie, o których jednak już w "Szkle kontaktowym" się nie mówi. Mnie to nie przeszkadzało – cały przedział miałem dla siebie, wyciągnąłem śpiworek i odsypiałem ostatnie noce w Barcelonie.