Kameralny listopad

Listopad to jest bardzo niebezpieczny miesiąc w Konurbacji. W jednym miesiącu dwa festiwale muzyczne o dość podobnym profilu i bardzo ciekawym programie, a do tego jeszcze parę innych niezwykle zapowiadających się koncertów. W tym roku Katowice i okoliczne miasta goszczą m.in. zespoły Dave’a Douglasa, Herbiego Hancocka czy Billa Frisella (w ramach festiwalu Jazz & Beyond), Low, Hilliard Ensamble czy Mercury Rev (w ramach festiwalu Ars Cameralis), a dodatkowo, w ten sam weekend co Mercury Rev, w chorzowskim Teatrze Rozrywki zagra Jaromir Nohavica, a w katowickim Mega Clubie – Riverside. Gromadzoną przez cały rok nadwyżkę finansową łatwo można zamienić w deficyt. Mieszkańcy innych miast zazdroszczą nam takiego nagromadzenia wydarzeń kulturalnych – a Konurbianie, marudzący na to, że "tu nic się nie dzieje", o tych wydarzeniach często po prostu nie mają pojęcia.

Ars Cameralis darzę szczególną sympatią. Jest to festiwal w założeniu międzygatunkowy, prezentujący niezwykłych artystów z pogranicza różnych nurtów: muzyki klasycznej, jazzu, elektroniki czy alternatywnego rocka, bardzo często po raz pierwszy występujących w Polsce. Tak było z Anneli Drecker i Ketilem Bjørnstadem (niesamowity spektakl z muzyką do wierszy Johna Donne’a), tak było w zeszłym roku z Magiczną Suzanną. Koncerty odbywają się w komfortowych warunkach (kto tłoczył się w zadymionej Hipnozie na występie Islandczyków z Múm, wie, co mam na myśli), a bilety są w cenach mimo wszystko dość przystępnych. No i można doświadczyć fajnych muzycznych zaskoczeń. Low, Mercury Rev czy Hilliard Ensemble to są firmy znane i uznane. O duńskim Efterklang nie słyszałem jeszcze na tydzień przed wczorajszym koncertem. A dziś jestem skłonny twierdzić, że to właśnie ich występ może być największym wydarzeniem tegorocznego Ars Cameralis. 

Muzykę Efterklang można umieścić w nurcie, dla którego wymyśliłem kiedyś określenie art-pop: generalnie przystępna, melodyjna i miła w słuchaniu, ale jednocześnie jak najbardziej wyrafinowana pod względem użytych środków wyrazu i nie bojąca się eksperymentów. Słuchając ich nagrań przed koncertem, od razu zauważyłem duchowe pokrewieństwo z późnym Talk Talk i oczywiście sami muzycy pytani o inspiracje wymieniają w pierwszym rzędzie Spirit of Eden. Ale mnie się ich muzyka kojarzy w największym stopniu z zespołem, który w latach 90. przejął pałeczkę od Talk Talk i nagrał fantastyczny album Hex – z Bark Psychosis. W katowickim Rialcie wystąpili w siódemkę, w multiinstrumentalnym składzie obejmującym dwie gitary, bas, dwa zestawy perkusyjne, trąbkę, puzon, skrzypce, kilka zestawów klawiszowych i komputer. Zresztą to nie wszystko – łączący rolę wokalisty i perkusisty Casper Clausen przypiął sobie w pewnym momencie jakieś grzechotki do buta i wykorzystał je jako dodatkowy instrument. Było więc czego posłuchać.

Mnie tak naprawdę zaskoczyła publiczność. Nie dość, że wypełniła Rialto niemal w komplecie (ludzi było chyba prawie tyle co na Low), to jeszcze reagowała wyjątkowo żywiołowo – chwilami czułem się jak na koncercie jakiegoś boysbandu (zwłaszcza, że publiczności żeńskiej było chyba więcej niż męskiej – na koncertach, na które chodzę to jest zupełnie nadzwyczajne zjawisko). I aż nie wiem, czy coś mnie ominęło, może Efterklang stał się jakimś ultrapopularnym zespołem i tylko ja o nim nic nie słyszałem??

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s