Szantażyk emocjonalny

Oglądałem w piątek TVN24. Może mnie usprawiedliwić tylko to, że naprawdę nie było co robić – siedziałem w hotelowym pokoju czekając na kolację, zabraną książkę już skończyłem, a Eurosportu w hotelowej kablówce nie było. W każdym razie miałem okazję obejrzeć, jak wygląda relacjonowanie na żywo tragicznego wydarzenia. Najbardziej mnie rozbawiły pytania zadawane przez reporterkę lekarzowi z siemianowickiej oparzeniówki. Przypomniały mi się dawne czasy, kiedy chodziłem do przedszkola i czasami przychodził do nas jakiś policjant albo strażak – zadawane przez nas pytania były na podobnym poziomie intelektualnym. Naprawdę podziwiałem lekarza – który właśnie przecież był uczestnikiem dramatycznej akcji mającej uratować życie górników – że nie powiedział dziennikarce, żeby natychmiast przestała zawracać mu głowę.

W Skanerze politycznym natomiast trójka dziennikarzy zajmujących się górnictwem lobbowała za rentami dla wdów górniczych. Oczywiście nikt nie wspomniał, kto właściwie te renty miałby płacić, ale z kontekstu wynikało, że nie zakład pracy, tylko ZUS, czyli wszyscy płacący składki. Ktoś, kto w takim momencie zaprotestowałby przeciwko takiemu rozwiązaniu, wyszedłby na nieczułego Cimoszewicza. Myślę, że wnioskujący dobrze zdają sobie sprawę, że taki pomysł może przejść tylko w atmosferze szantażu emocjonalnego. I dlatego kują żelazo póki gorące.