Komorowski brzytwy się chwyta

Wizja porażki robi się coraz bardziej realna, więc w marszałkowskim sztabie panika zagląda w oczy i tylko tą paniką mogą być powodowane niektóre ostatnie pomysły.

Najpierw powstała grupa na Facebooku “Rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze – zaoszczędźmy pieniądze dla powodzian!“, a wczoraj w tym duchu wypowiedział się Waldemar Kuczyński. Hasło “rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze i nie marnujmy pieniędzy” było obecne właściwie od początku kampanii Komorowskiego. Platforma miała przynajmniej trzy lata, żeby zaproponować zmianę w odpowiednich aktach prawnych znoszącą drugą turę wyborów prezydenckich. Namawianie teraz do rezygnowania z głosowania na swojego kandydata ze względu na koszty jest dość specyficzną formą presji na wyborców innych kandydatów. Gdy jednak namawiający zaczynają wymachiwać pomocą dla powodzian, przestaje to być kiepska polityczna propaganda, a zaczyna się propaganda ohydna. Co więcej – kompletnie przeciwskuteczna. Napieralskiemu rośnie (do licha, spodziewałem się, że dla mojego kandydata sukcesem będzie 5% – okazuje się, że ma realne szanse na przekroczenie 10%. Wbrew szczurom, które uciekły z przeciekającej lewicowej łajby na marszałkowski okręt, wbrew jego wewnątrzpartyjnym przeciwnikom, którzy liczyli, że na klęsce wyborczej skręci sobie łeb) i nic nie wskazuje, żeby jego świeżo pozyskani wyborcy mieli nagle zmienić zdanie. Raczej – nie zagłosują na Komorowskiego nawet w drugiej turze. W ten sposób druga tura, która powinna była być dla BMK spacerkiem, nagle staje się przedsięwzięciem dość dramatycznym.

I tylko tym może być spowodowany ruch, o którym przeczytałem w dzisiejszej “Wyborczej” (i nie znalazłem póki co w sieci) – mianowicie że Platforma planuje uchwalenie w ekspresowym tempie specustawy pozwalającej na przejęcie mediów publicznych. Podobno celem ma być… zdenerwowanie Jarosława Kaczyńskiego. Sorry, ale jest to tak absurdalny pomysł, że aż się nie chce wierzyć, że komuś mógł na poważnie przyjść do głowy. Jeżeli przed 4 lipca będą jeszcze jacyś niezdecydowani wyborcy, to przykład tak bezczelnego zawłaszczania instytucji państwowych z pomocą p.o. (dwuznaczność zamierzona) prezydenta może tylko ich zniechęcić do głosowania za Komorowskim. (I nic nie pomoże argument, że PiS też zawłaszczał). Chyba że kontrola nad mediami jest dla PO cenniejsza niż kontrola nad Pałacem Prezydenckim…

Cała ta kampania Platformy jest aż tak niewiarygodnie beznadziejna, że aż się zastanawiam, o co biega i czy to nie jest jakiś celowy sabotaż. Najpierw wybierają najgorszego kandydata na prezydenta: stanowczo zbyt konserwatywnego dla lewicy, trudnego dla zaakceptowania dla sierot po POPiS-ie (choćby ze względu na głosowanie nad WSI), zbyt obciachowego i nienowoczesnego dla młodzieży i do tego z nierozbrojonymi hakami w życiorysie (myślistwo). Potem, gdy po Smoleńsku okazało się, że zasadniczy pomysł na kampanię polegający na wykorzystywaniu antykaczystowskich resentymentów przestał być aktualny, okazało się, że planu B nie ma. Co więcej, nie ma go do tej pory, poza obrażaniem przeciwnika. Przez ostatnie dwa miesiące nie usłyszałem ani razu, dlaczego właściwie mam głosować na Komorowskiego – poza tym, że ma pięcioro dzieci, działał w opozycji i nazywa się tak samo jak facet, który podpalił Warszawę. To jednak trochę za mało.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s