O wuwuzelach

Ciągle te śpiewy kibiców. Własnych myśli nie słychać. Trąbki nawet nie mają szans się przez to przebić. Kto to widział, panie, takie kibicowanie? Tak to jest, jak się dziwnym krajom daje organizację wielkich imprez. Czy da się oglądać mecz z wyłączoną fonią?

Narzekanie na wuwuzele stało się niejako rytualnym elementem relacji z południoafrykańskiego mundialu. Że zamiast prawdziwego dopingu jakieś trąby, że to gorzej niż na Małyszu. Zdumiewa mnie ten resentyment. Do licha, piłka nożna jakiś czas temu stała się sportem globalnym, co oznacza, że jest uprawiana na (prawie) całym świecie i oglądana na całym świecie. I nie ma się co dziwić, że tworzą się różne lokalne modele kibicowania. Inaczej się kibicuje w Europie Zachodniej, inaczej na Bałkanach, inaczej w Ameryce Łacińskiej, jeszcze inaczej w Afryce. Co w tym dziwnego? Jazdy po wuwuzelach odbieram jako typowy przykład rasizmu kulturowego – twierdzenia, że to nasza kultura jest najlepsza, że nasz sposób kibicowania jest uniwersalny, a wszystkie inne są jakimś lokalnym dziwactwem.

Kiedyś nie było czegoś takiego. Meksykańskie bębny i fala też były czymś zupełnie niespotykanym w Europie, ale podczas Mundialu ’86 były przyjmowane wśród europejskich kibiców z olbrzymią sympatią. Co się zmieniło? Czy staliśmy się mniej otwarci?

Nie tylko o wuwuzele chodzi. Słuchałem wczoraj w Trójce Macieja Szczęsnego, który wyrażnie zasugerował, że ponieważ MŚ to wielki biznes, prawo ich organizacji powinny dostawać tylko kraje, które są w stanie zapewnić organizację na poziomie Niemiec lub Francji. Patrząc na historię MŚ, wielokrotnie organizowały je kraje Trzeciego Świata (konkretnie Ameryki Łacińskiej) i jakoś dawały radę. Jednak przez ostatnie 20 lat gospodarzem MŚ były wyłącznie kraje Pierwszego Świata. I przyzwyczailiśmy się do tego, że stały się one niejako naszą własnością. Szczęsny stwierdził, że co osiem lat mistrzostwa powinny być rozgrywane w Europie – jakby nie zauważał zarówno rosnącej popularności piłki na innych kontynentach, jak i coraz większego ich znaczenia w światowej gospodarce. Piłka nożna nie jest tylko zabawą bogatych Europejczyków – im wcześniej przeciwnicy wuwuzeli to zrozumieją, tym lepiej.