Rewanż za Rękę Boga?

Przy całej mojej sympatii dla Słowenii ucieszyła mnie bramka dla Amerykanów w ostatniej minucie. Po pierwsze, bo jednak sprawiedliwości stało się zadość. Po drugie, bo są lepszą drużyną i mogą ciekawiej zagrać w fazie pucharowej. Po trzecie – i najważniejsze – bo otwiera drogę do ćwierćfinału zawsze szlagierowego, a w tych okolicznościach wręcz epickiego. Anglia-Argentyna. Normalnie smaczkami z takiego meczu można obdzielić pięć innych, ale teraz, w związku z obecnością Wiadomo Kogo na ławce albicelestes, możemy być świadkami wydarzenia tworzącego wręcz historię piłki nożnej.

Ale nie dzielmy skóry na meksykańsko-niemiecko/ghańsko/serbskim niedźwiedziu.