Kuroń i Pieńkowska

Tak przy okazji wspomnień o 16 sierpnia 1980 i w ogóle o strajku w Stoczni sięgnąłem po “Gwiezdny czas” Kuronia i czytam takie wspomnienie z początku strajku:

Słynnego 14 sierpnia zadzwoniła Alinka Pieńkowska i powiedziała:

– Jacku, zaczęliśmy. – Siedziała w oknie stoczniowego ośrodka zdrowia i relacjonowała, co widzi. – Idzie pochód pod dyrekcję, na przodzie transparenty, za nimi tłum. Stanęli. Jest z nimi Wałęsa […]


A jak tę samą rozmowę wspomina Pieńkowska:

Wykręciłam numer Jacka Kuronia. Na pewno już coś się z tymi telefonami działo, nie wiem, czy były słuchane, czy nie, ale Jacka głos się pojawił. Mówię: Jacku, chciałabym, żebyś zapisał postulaty. A Jacuś: Świetnie, złotko, idę po długopis. Koleżanka stała na czatach, a ja czekałam, jak drzwi się otworzą i wpadną ubecy. To wyjście po długopis wydawało mi się wiecznością. Jacuś najpierw ochoczo wszystko pisał, mówił: tak, tak. Wreszcie mówię: Bezpieczeństwo dla strajkujących. On: Dla jakich strajkujących? Ja: Stocznia strajkuje. Wtedy on nieparlamentarnie coś powiedział – i rozłączyli rozmowę.

I jak tu wierzyć relacjom bohaterów wydarzeń? A przecież w tym przypadku ani Kuroń, ani Pieńkowska nie mieli powodu, żeby wspomnienia naginać. To skąd właściwie ma być wiadomo, jaką rolę w strajku komunikacji odegrała Henryka Krzywonos albo co robił w stoczni Lech Kaczyński, że zostaniemy przy bohaterach najgorętszych sporów ostatnich dni?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s