Kolęda

Dzisiaj w bloku mam kolędę. Kiedyś, kiedy terminy kolędy były podawane tylko na mszy podczas ogłoszeń duszpasterskich, można było twierdzić, że się nie wiedziało, ale miejscowa parafia idzie z postępem i nie tylko umieszcza terminy odwiedzin w internecie, ale i wywiesza ogłoszenia na drzwiach wejściowych. W związku z czym pojawia się dylemat – wpuścić, nie wpuścić? A jak wpuścić, to co? Wyciągnąć skądś Biblię czy demonstracyjnie na centralnym miejscu w bibliotece umieścić Dawkinsa i Niezbędnik ateisty? Ot, dylematy.

Akurat z kolędą nie mam specjalnego problemu (jakoś tak w swoim życiu miałem, że spotykałem prawie wyłącznie sympatycznych i fajnych księży i z przyjemnością bym z takim porozmawiał – inna sprawa, że o czym), ale odwiedziny duszpasterskie są tylko wierzchołkiem góry lodowej pt. święta dla osoby niewierzącej. W szczególności właśnie święta Bożego Narodzenia, bo z dwoma pozostałymi najważniejszymi świętami kościelnymi – Wielkanocą i Wszystkich Świętych – problemu jakoś nie ma. Wszystkich Świętych vel Święto Zmarłych jest jednak poniekąd uniwersalne – zapalić świeczkę na cmentarzu może każdy, niezależnie czy wierzy czy nie. Wielkanoc natomiast nie narzuca się ze swoim religijnym charakterem – natomiast ma pewien niezwykły nastrój wyciszenia i powagi (mam na myśli Triduum, nie samą niedzielę wielkanocną), który mnie akurat bardzo się podoba. Ale Boże Narodzenie?

Słyszałem tezę, że ponieważ Boże Narodzenie jest zaadaptowanym przez chrześcijan świętem pogańskim, to możemy z czystym sumieniem świętować Przesilenie Zimowe czy jak ono się nazywa. Ale ja jestem porządnym agnostykiem, a nie żadnym poganinem i takie rozwiązanie wydaje mi się pójściem na łatwiznę. Z drugiej strony, tego święta nie da się zignorować. U siebie w domu mogę nie mieć choinki, ale nie da się ignorować zaproszenia na wigilie, bojkotować szał jedzeniowy i prezentowy. (Chyba, że się gdzieś wyjedzie, ryzykując śmiertelną obrazą połowy rodziny – ale gdzie tu wyjeżdżać, jak jest ciemno i zimno ). No i wszechobecnych kolęd i żłóbków. Z drugiej strony, wcale by mi nie odpowiadały święta w stylu amerykańskim, gdzie zamiast “Happy Christmas” życzy się “Season’s Greetings”. Święta, w których się udaje, że to całe jedzenie i prezenty są zupełnie bez powodu.

Święta Bożego Narodzenia dla wielu ludzi wiążą się z przymusem dostosowywania się do ról, których na co dzień nie odgrywają i w te święta też wcale nie mają ochoty odgrywać (bardzo fajnie pisała o tym Kinga Dunin w felietonie niedawno przypomnianym w jej książce – wartej przeczytania choćby ze względu na samą otwierającą rozmowę z Sierakowskim). Jedną z tych ról jest rola katolika.

Tak, nasze Boże Narodzenie jest jednym z powodów, dla których chciałbym mieszkać w Nowej Zelandii. Oni tam teraz mają pełnię lata i można jechać na wycieczkę w góry.

(Disclaimer: akurat moja Wigilia będzie – mam nadzieję – całkiem fajna. Mimo kolęd).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s