Agnieszka Holland nie umie reżyserować (SPOILERS!)

Dałem się po raz kolejny nabrać na “polskiego kandydata do Oscara” i poszedłem na W ciemności. Co prawda temat jest już naprawdę mocno wyeksploatowany w kinematografii i trzeba dużej odwagi, jeśli się chce podejmować go po Liście Schindlera czy Pianiście – ale ciągle porusza. O ile oczywiście zabierze się za niego wybitny twórca. Całkiem niedawno obejrzałem Musimy sobie pomagać Hrebejka – film w żadnym razie nie trywializujący tematu, piękny, poruszający, a jednocześnie pełen typowego dla czeskiego kina ciepłego humoru. Holland dostała temat-samograj – los Poldka Sochy, kanalarza ze Lwowa, pomagającego grupie Żydów ukrywać się przez kilkanaście miesięcy w kanałach. Z takiego tematu można zrobić pięć filmów. Można pokazać dorastanie bohatera – świetnie grającego przez Roberta Więckiewicza, jego rola to największy plus dzieła Holland – do bohaterstwa. Można pokazać jego relacje z otoczeniem, obawę przed zdemaskowaniem, lęk o rodzinę. Można pokazać, co czują ludzie skazani na ukrywanie się przed śmiercią i wegetację w kanałach. Można pokazać wewnętrzną interakcję w tej grupie ludzi. Można wszystko, tylko trzeba mieć porządny scenariusz i mieć pojęcie o reżyserii. Holland nie ma.  Wygląda na to, że próbowała zawrzeć wszystko, co powyżej wymieniłem, w jednym filmie – z efektem takim, że nie zawarła niczego. 

Niczego. Ani nie ma wiarygodnie pokazanego życia w kanałach, ani życia osoby ukrywającej Żydów. Kilkanaście miesięcy w kanałach to jest kilkanaście miesięcy głodu, chłodu, braku zaspokojenia podstawowych potrzeb higienicznych, poniżenia, strachu, beznadziei. Nic z tego nie widzę w filmie. Ok, zaraz na początku jeden z bohaterów próbuje ucieczki, potem dziewczynka wpada w depresję z powodu ciemności, ktoś tam choruje – ale to są epizody. Epizody, z których reżyserka ze scenarzystą nie potrafią stworzyć spójnej narracji. W ogóle nie umieli oddać upływu czasu – a przecież to w takim filmie jest po prostu kluczowe. Lwowskie getto było likwidowane zimą 1942/43. W filmie cały czas jest zima, aż nagle się robi wiosna… i jest to jakimś cudem wiosna 1944. Jakby oni tam nie siedzieli kilkunastu miesięcy, a tylko kilka. Może nie miałoby to aż tak wielkiego znaczenia, ale Holland postanowiła wpleść w akcję poczęcie dziecka i jego urodzenie w kanale… i długo się zastanawiałem, jakim cudem bohaterka zdołała począć dziecko i je urodzić w ciągu tej samej zimy.

W ciemności jest totalnie niewiarygodny. Naprawdę trzeba się postarać, żeby film oparty na rzeczywistych wydarzeniach był aż tak niewiarygodny. Szczytem wszystkiego jest scena, gdy Poldka odwiedza jego znajomy z policji ukraińskiej i przyprowadza ze sobą niemieckiego oficera. Poldek częstuje ich jedzeniem i w tym momencie protestuje jego córeczka mówiąc “Tato, to dla Żydków”. Gdy oficer robi się podejrzliwy, tłumaczy, że “żydki” to są jej lalki. Naprawdę mamy uwierzyć, że w takiej sytuacji dziecko, świadome przecież niebezpieczeństwa, najpierw zachowuje się skrajnie nieostrożnie, a potem znajduje błyskotliwy wykręt – a Niemiec i Ukrainiec w to wierzą? W trakcie całego filmu parę razy ktoś mówi, że jacyś Żydzi są w kanałach – i dzielny Poldek za każdym razem natychmiast zbiega do kanałów i przenosi swoich podopiecznych w inne miejsce. I oczywiście nikt się nie zastanowił, jak to się stało, że tych Żydów nie udało się złapać? Na początku Holland pokazuje Sochę kupującego ogromne ilości cebuli i budzącego podejrzliwe spojrzenie sprzedawczyni w sklepie. I co dalej? Dowiadujemy się, jak na to zareagował, czy się bardziej bał, jak radził sobie z zaopatrywaniem w jedzenie? Gdzie tam. Czechow się w grobie przewraca.

Olać beznadziejny scenariusz. Reżyseria jest jeszcze gorsza. Holland nie umie pokazać emocji bohaterów – jedynym środkiem w jej arsenale jest wrzask, którego w filmie jest pełno i na full. Nie umie pokazać grozy życia w kanałach – jedynym środkiem w jej arsenale jest robienie zbliżeń szczurów. Nie umie też pokazywać seksu – ale pokazuje. Ok, ja rozumiem, że zależy jej na uzmysłowieniu widzowi, że ludzie w kanałach też się kochali, także fizycznie. Ale czy naprawdę nie da się tego tylko zasygnalizować, a nie pokazywać całe sceny stosunków? Jak bym chciał obejrzeć film erotyczny, to bym wolał jednak jakąś Kim Basinger, a niekoniecznie panią Grochowską.

Dawno na żadnym filmie nie czułem się tak zażenowany. Są fragmenty zabawne, owszem, ale raczej wbrew intencjom autorów. Najśmieszniejsze są polskie napisy tłumaczące lwowską gwarę – czy dystrybutor naprawdę ma polskich widzów kinowych za takich idiotów? Chyba że na film za chwilę masowo będzie się ciągać biednych gimnazjalistów – a to przepraszam. (Może to z myślą o nich te momenty były).

Zwłaszcza, że to naprawdę mogłoby być coś wybitnego. Gdyby tylko zatrudniono przy tym scenarzystę i reżysera…

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s