Zabetonujmy Val d’Isere dla Justyny

Mamy w Polsce swoją Val d’Isere. Rzeka Izera wypływa spod Stogu Izerskiego i kieruje się na południe, stanowiąc na pierwszych kilometrach swojego biegu granicę polsko-czeską. Jej dolina, wraz z otoczeniem, stanowi jedno z najpiękniejszych (a na pewno moich ulubionych) miejsc w polskich górach, urzekając surowym klimatem, ślicznymi łąkami górskimi, rudawą wodą potoków, atrakcyjnymi formami skalnymi i rozległymi panoramami (tak, paradoksalnie katastrofa ekologiczna zwiększyła atrakcyjność krajobrazową Gór Izerskich). To są góry jedyne w swoim rodzaju i bardzo lubię w nie wracać.

Góry Izerskie są też głównym centrum polskiego narciarstwa biegowego. Lubię w tej odmianie narciarstwa to, że nie wymaga dla siebie wyciągów, wycinania tras, naśnieżanych stoków, że żyje w zgodzie ze środowiskiem naturalnym, a nie wymaga jego zniszczenia. Przynajmniej tak mi się wydawało do niedzieli – kiedy to jeden z komentatorów ze studia analizujących bieg Justyny wspomniał, że przydałaby się w Górach Izerskich jakaś… asfaltowa trasa, żeby można było sobie pobiegać na nartorolkach.

Pewnie można by coś tam w Izerskich wyasfaltować bez wielkiej straty dla ich uroku (po czeskiej stronie zresztą są drogi asfaltowe i w sumie Justyna mogłaby po nich spokojnie biegać – w sumie zresztą czeskie Sudety powinny jej się dobrze kojarzyć), ale zacząłem się zastanawiać, czy ja naprawdę chcę, żeby bieganie na nartach stało się popularne, jeżeli efektem tego będzie, że Jakuszyce będą wyglądać jak jakiś Szczyrk albo inne okropieństwo.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s