Wniosek do Anny Nehrebeckiej

Jarosław Kaczyński zażądał, aby Warszawa odpowiednio uczciła pamięć jego brata, nadając jego imię wielkiej ulicy. Bardzo minimalistyczne to żądanie. Nie ma w Warszawie wystarczająco wielkiej, symbolicznej ulicy (takiej jak w Paryżu Pola Elizejskie albo w Pradze Václavské náměstí), która byłaby godna poległego Prezydenta. W Tbilisi jego imieniem nazwano, jakże symbolicznie, ulicę prowadzącą na lotnisko. Czy nie byłoby pięknym pomysłem, żeby, wzorem Trasy Królewskiej, w Warszawie wyznaczyć Trasę Prezydencką, prowadzącą od pałacu, w którym mieszkał, na lotnisko, z którego wyleciał w swoją ostatnią podróż?

Zaczynamy od Krakowskiego Przedmieścia. Chyba nikt nie ma wątpliwości – żadna inna ulica nie zasługuje bardziej na noszenie imienia zmarłego Prezydenta. Już za życia była z nim nierozerwalnie związana, a po śmierci stała się wręcz symbolem walki o Jego godne upamiętnienie.

Wnioskuję, aby przedłużenie ulicy Lecha Kaczyńskiego nazwać imieniem Jarosława Kaczyńskiego. Symbolika takiego nazewnictwa byłaby doniosła – idee reprezentowane przez Prezydenta nie giną, lecz są dalej niesione przez Jego brata. Dla podkreślenia ścisłości związku obu braci ulica mogłaby mieć ciągłą numerację, co miałoby też taką zaletę, że z pewnością ułatwiłoby życie listonoszom. Zapewne podniosą się głosy, że Jarosław Kaczyński żyje. Uważam, że nie jest to przeszkoda uniemożliwiająca nadanie ulicy jego imienia, albowiem: a) istnieją precedensy, gdy wielkim polskim przywódcom nadawano ulice jeszcze za życia, b) Jarosław Kaczyński kiedyś umrze (oby jak najpóźniej) i wtedy zmienianie nazwy ulicy będzie się wiązało z dodatkowymi kosztami, więc w imię racjonalnego gospodarowania dokonajmy tej zmiany już teraz, c) jak powszechnie wiadomo, Jarosław również miał paść ofiarą zamachu (druga tutka), więc jak najbardziej miejsce na Trasie Prezydenckiej mu się należy.

Jedziemy Alejami, obecnie Jerozolimskimi. Nie mamy nic przeciwko Izraelowi, w końcu Prezydent Kaczyński był wielkim zwolennikiem zbliżenia polsko-izraelskiego, ale jednak bez przesady. Są dwie możliwości – niech to będą albo Aleje Warszawskie, na cześć miasta, w którym się Prezydent urodził i w którym przeżył całe życie, albo Aleje Smoleńskie – wiadomo. 

Dojeżdżamy do placu Artura Zawiszy. Artur Zawisza jest zdrajcą, odszedł do Marka Jurka, więc oczywiście nie jest godzien placu na Trasie. Proponuję placowi nadać imię wartości, które były dla Lecha Kaczyńskiego najdroższe i których imieniem nazwał stworzoną przez siebie partię: Plac Prawa i Sprawiedliwości. Pięknie będzie brzmiała ta nazwa w obcych językach.

Z placu rozchodzą się ulice na wszystkie strony. Na północ ulica prowadzi w stronę żywego pomnika Prezydenta – Muzeum Powstania Warszawskiego. Niech się zwie ulicą Budowniczego Muzeum. Jako że jej przedłużenie prowadzi na Żoliborz, może się nazywać aleją Inteligencji Żoliborskiej. Jacyś tam Okopow i Towarow nie będą kłuć w oczy Polaków swoimi ulicami w sercu Warszawy, po konfederacji barskiej, rzezi Pragi, zaborach, Katyniu i Smoleńsku. Na południe wiedzie szosa na Radom i Kielce. Może się nazywać Antoniego Macierewicza, najbardziej wytrwałego poszukiwacza prawdy o zamachu, który kiedyś tą szosą często jeździł. Albo Przemysława Gosiewskiego, chociaż jego imieniem powinien zostać w pierwszej kolejności nazwany pociąg. Albo obaj podzielą się tą ulicą, jest wystarczająco długa.

A my jedziemy na lotnisko. Na pewno się Żwirko i Wigura nie obrażą, że ich ulicę przemianujemy na Ofiar Zamachu Lotniczego w Smoleńsku. Tak, są już takie ulice w Polsce. W Dąbrowie Białostockiej jest Rondo Ofiar Katastrofy Lotniczej w Smoleńsku, sam widziałem. Wtedy jeszcze nie było z całą pewnością wiadomo, że to zamach. W Krakowie jest za to ulica Smoleńsk. Nazwa podejrzana, bo nie wiadomo za bardzo kogo upamiętnia, do tego słyszałem, że nazywała się tak jeszcze przed zamachem – ale w sumie czego się można spodziewać, przecież z Krakowa byli i minister Klich, i poseł noszący nie przypadkiem takie samo nazwisko jak pewne antypolskie ugrupowanie reprezentujące już nawet nie zakamuflowaną opcję niemiecką.

Powyższy wniosek zostaje zgłoszony do Komisji Nazewnictwa miasta stołecznego Warszawy. Liczymy na to, że Komisja, tak zasłużona w upamiętnianiu bohaterów z przeszłości, nie zawaha się uczcić współczesnych bohaterów, niezależnie od sympatii lub antypatii politycznych.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s