Syndrom listopada

Tyle razy to się zdarzyło, a ciągle się nabieramy i myślimy, że tym razem będzie inaczej.

Świetny sezon w letnim GP, deklaracje walki o medale w drużynie i masowego szturmu na pierwszą dwudziestkę klasyfikacji generalnej, a potem przychodzi listopad i… jakieś miejsca w trzeciej dziesiątce. Albo w ogóle bez punktów. W zeszłym sezonie już się wydawało, że nasi trenerzy nauczyli się przygotowywać skoczków do początku sezonu – ale właśnie nastąpił powrót do wieloletniej normy.


Nie wiem, skąd to się bierze. Może wcale nie mamy tak dobrych skoczków i tak dobrych trenerów. Biorąc jednak pod uwagę, że w trakcie sezonu udaje się jednak najczęściej złapać rytm i zdobyć trochę punktów (Małysz w tym celu jeździł na słynne treningi z Janem Szturcem), może problem tkwi w nieumiejętnym przygotowaniu startowym do początku sezonu?


Patrząc na wyniki letniego Grand Prix, żaden z zawodników, który traktował je poważnie (skacząc w wielu zawodach i plasując się w czołówce generalki) nie rozpoczął dobrze sezonu zimowego. Może więc znów problem polega na tym, że PZN – zapewne pod presją telewizji – zbyt poważnie traktuje towarzyskie jednak zawody sezonu letniego (dokładnie jak związek siatkówki Ligę Światową), przez co cierpi przygotowanie do sezonu zimowego?

 

(Tej teorii jednak przeczy fakt, że w zeszłym roku Stoch i Żyła świetnie rozpoczęli sezon po zajęciu miejsca w pierwszej piątce letniego GP).

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s