Przystanek w karierze

Młody, bardzo utalentowany, ale ciągle mocno surowy piłkarz właśnie trafił do czołowego klubu jednej z najsilniejszych lig świata. Co powinien powiedzieć taki piłkarz, żeby od razu podpaść działaczom i kibicom? Najlepiej zdeprecjonować klub, do którego trafia, i ogłosić, że traktuje go jako szczebel w drabinie (nomen omen) rozwoju. Jako przystanek w karierze, jak explicite stwierdził Arkadiusz Milik.

 

No rzeczywiście, Bayer nie zalicza się do ścisłego topu światowego, ale jest aktualnym wiceliderem Bundesligi i regularnym uczestnikiem Ligi Mistrzów. Wydaje mi się, że całkiem nieźle dla chłopaczka, który zaledwie rok pograł w polskiej tzw. ekstraklasie. W tej chwili Milik powinien myśleć, jak przekonać do siebie trenera Hyypię (który na razie jest do niego nastawiony sceptycznie), kolegów z drużyny i kibiców, jak zakotwiczyć się w rotacji składu, wreszcie jak podjąć rywalizację z Kiesslingiem albo poszukać dla siebie innego miejsca na boisku (Schürrle został przestawiony przez trenera Bayeru na skrzydło, ale Milika to nie interesuje – fakt, że jest on typowym środkowym ataku). Nie – roić o karierze Berbatowa i myśleć o przyszłych klubach, do których przejdzie z Bayeru. To jest po prostu obraźliwe dla kibiców z Leverkusen, a na obecnym etapie rozwoju Milika przede wszystkim śmieszne.

 

Mam mnóstwo sympatii do Milika – w końcu miło jest, jak chłopak z klubu, na którego mecze chodziłem kiedyś tam regularnie (i nawet trenowałem koszykówkę) zaczyna robić karierę. Problem tylko, że zaczynam mieć wrażenie, że napastnik Bayeru traci kontakt z rzeczywistością.

 

Oby nie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s