Piekielnie trudne zadanie Guardioli

Starke – Rafinha, van Buyten, Badstuber, Contento – Luiz Gustavo, Tymoszczuk – Shaqiri, Can, Robben – Gomez (Pizarro). Czy taka drużyna nie byłaby z miejsca mocnym kandydatem do walki o grę w Lidze Mistrzów? To jest rezerwowa jedenastka Bayernu Monachium. Przedwczoraj właśnie rezerwy Bayernu, wzmocnione paroma zawodnikami z podstawowego składu, rozgromiła solidny przecież Werder 6:1.

 

Bayern jest dzisiaj bezdyskusyjnie (zwłaszcza w świetle środowego piachu Barcelony) najlepiej grającą drużyną Europy. Oczywiście to nie musi się przełożyć na upragnione zwycięstwo w Lidze Mistrzów – w piłce nie da się wyeliminować elementu przypadkowości. Ale jak słyszę, że przychodzi Guardiola, że władze klubu mają do wydania ponad stówę (w milionach ojro, ma się rozumieć) na transfery, to zastanawiam się, czy Hoeness & co. po prostu nie przedobrzą. Przecież źródłem obecnego sukcesu klubu jest kadencja van Gaala, który śmiało stawiał na całą generację młodzieży – Müllera, Kroosa, Badstubera, Alabę, i umiejętnie ich łączył z gwiazdami z importu (Robbery). Po zwiększeniu głębi składu w tym sezonie powstała drużyna, w której naprawdę nie ma już za bardzo co poprawiać. Jedno, co by się jej przydało, to wzmocnienie psychiczne, nadanie charakteru zwycięzców. Ale wątpię, żeby do tego zadania się nadawał akurat Katalończyk.

 

Guardioli ciągle różni ignoranci odmawiają zasługi stworzenia wielkiej Barcelony. Decydując się pójść do Bayernu, dał im gotowe argumenty do ręki – bo w Monachium będzie najwyżej Tito Villanovą. Jeśli chce przekonać świat, że naprawdę jest kandydatem na trenera wszech czasów, w Monachium będzie miał piekielnie trudne zadanie.