Wyprane mózgi

Zajrzałem sobie na polskie forum Realu Madryt, a tam darcie szat. Czytam, że “w tym klubie nigdy nie będzie normalnie” i że “teraz nie ucieszy mnie żadne trofeum zdobyte przez ten klub”. Swoją drogą “ten klub” brzmi mi podobnie do “tego kraju” (“w tym kraju nigdy nie będzie normalnie”). Skuteczność wyprania przez Portugalczyka mózgów większości fanów musi robić wrażenie – w końcu jeśli fan życzy swojej drużynie porażek w związku ze zmianą trenera, to jest coś.

 

Pewnie, że Realowi – jak każdej drużynie – przydałaby się stabilizacja na ławce trenerskiej, ale trzeba było być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby widzieć “madryckiego Fergusona” akurat w Mourinho, facecie, który nigdy nie udawał, że istotne dla niego jest kolekcjonowanie tytułów w różnych klubach i ligach, który wręcz na tym budował swoje ego, swój mit wybitnego trenera. Dla którego długoterminowe budowanie drużyny, scouting, wprowadzanie młodzieży do pierwszej jedenastki są po prostu śmiertelnie nudne. Dla którego – co najważniejsze – liczą się jego sukcesy, a nie sukcesy drużyn, które prowadzi. Dlatego właśnie moim zdaniem Mourinho poległ w Madrycie. On chciał być ważniejszy niż klub. A to jest możliwe w nuworyszowskiej Chelsea (z całym szacunkiem dla jej tradycji), ale nie w Realu czy żadnym innym legendarnym klubie.

 

Teraz Mou “wraca tam gdzie go kochają”. Zobaczymy, jak ten powrót będzie wyglądał. Osiągnięcia Portugalczyka w Chelsea niektórzy wynoszą pod niebiosa, a ja im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się wydaje, że w latach 2004-06 Chelsea po prostu wstrzeliła się w niszę czasową – wykorzystując schyłek wielkiego Arsenalu i największy kryzys United za kadencji Fergusona. Gdy United wrócili, w następnych sezonach The Blues nie podjęli z nimi walki (być może najcenniejsze jest mistrzostwo zdobyte przez Ancelottiego). W sumie i w tej chwili otwiera się jakaś nisza (nie wiadomo, jak Moyes poradzi sobie w United i co dalej w City), ale to są dalej drużyny na poziomie mistrzowskim, a Mourinho nie ma nad nimi przewagi finansowej. Będzie musiał się adaptować do innej rzeczywistości niż w 2004 roku – a w Realu się zaadaptować nie umiał.

 

Jedno trzeba mu przyznać – potrafi budzić emocje. Także moje.

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s