Wstyd przed Malagą

Nie mam zielonego pojęcia, kto ma rację w sadze transferowej piłkarza Pawłowskiego, szczegółowe zgłębianie przepisów PZPN dotyczących zakazu transferów jest ponad moje siły, ale chciałbym skomentować pewne argumenty pojawiające się przy okazji – są bowiem bardzo charakterystyczne.

 

W skrócie dla niezorientowanych cała saga: jest sobie piłkarz Bartłomiej Pawłowski, długo nie podejrzewany o jakiś specjalny talent, którego Jagiellonia Białystok wypożyczyła z prawem wykupu do Widzewa Łódź. W Łodzi piłkarz grał tak dobrze, że klub postanowił go wykupić, co więcej, zapragnęła go sama Malaga, ćwierćfinalistka Ligi Mistrzów. W międzyczasie PZPN nałożył na Widzew za notoryczne niepłacenie długów zakaz transferów do klubu. I teraz pytanie – czy Widzew miał prawo wykupić Pawłowskiego, żeby odsprzedać (dokładnie wypożyczyć) go Maladze, czy nie?

 

Jagiellonia twierdzi, że nie – i od kilkunastu dni jest obsmarowywana przez dziennikarzy i kibiców na wszystkich możliwych portalach. Obok argumentu, że w Białymstoku nie poznali się na Pawłowskim, a teraz chcą czerpać z niego korzyści (a co to ma do rzeczy czy się poznali? istotne jest tylko, czy mają do niego prawa czy nie) najczęściej przewijają się dwa inne: że wstrętna Jagiellonia z PZPN-em łamie Pawłowskiemu karierę, uniemożliwiając mu zaistnienie w zagranicznym klubie, oraz że ta cała sytuacja to jest kompromitacja dla polskiej piłki. No co sobie ta Malaga o nas pomyśli.

 

Do licha, czy to nie jest tak, że jak polskim piłkarzem raczył się zainteresować niezły klub zagraniczny (i chce za niego zapłacić psie pieniądze, biorąc pod uwagę perspektywę ćwierćfinalisty LM), to mamy z tego powodu olać procedury, przymknąć oko na zakazy, byle “nie łamać piłkarzowi kariery” i “nie robić wstydu polskiej piłce”? Otóż wstydem byłoby właśnie tworzenie jakiegoś “trybu szczególnego wyjątku” dla Malagi. Niech procedura zostanie ewentualnie przyspieszona, ale bez pomijania żadnego jej istotnego elementu.

 

No i przede wszystkim – irytujące jest dla mnie to przejmowanie się wstydem w oczach świata. Tak było przy okazji meczu z Anglią na Narodowym, tak jest teraz.