Drugi Ziobro

Miałem ciągle wiele sympatii i zrozumienia dla Donalda Tuska, mimo wszystko. Po ostatniej ustawce antykibolskiej stwierdziłem, że coraz bardziej zbliża się on do Zbigniewa Ziobry.

Tak, brutalność i przestępczość wśród kibiców jest problemem, podobnie jak jest nim łapówkarstwo w służbie zdrowia. Ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia urządzania sobie takich pokazówek, jakie wykonuje ostatnio premier.

Uświadomiłem sobie, że ofiarą takiej ustawki może być każdy, jeśli akurat jakiemuś Ostachowiczowi wyjdzie ze słupków, że rządowi piarowo taka akcja się opłaci. Wczoraj dopalacze, dzisiaj kibice, jutro na przykład kierowcy tirów.

Coraz bardziej zastanawiam się, czy w weekend wyborczy (swoją drogą, dwudniowe wybory to też niezły skandal) nie zrobić sobie po prostu jakiejś fajnej wycieczki.

Sen polityczny

Rzadko mi się coś śni, najczęściej nie pamiętam, co mi się śniło, a jak już pamiętam, to najczęściej są to sny związane z piłką nożną lub ewentualnie kobietami. Niektórzy jednak mają sny polityczne – wczoraj kolega opowiedział mi właśnie taki. Co więcej, w tym śnie występowałem w roli… może niekoniecznie głównej, ale istotnej.

Oddaję więc głos koledze:

Byliśmy razem na kongresie Platformy. W trakcie kongresu doszło do wielkiej kłótni między Tuskiem a Schetyną i do już chyba ostatecznego rozłamu. Schetyna i jego zwolennicy wyszli i zaczęli obradować w jakiejś mniejszej sali. Jakoś tak się stało, że trafiłem do tej sali i patrzę… Schetyna lekko zestrachany, bo widzi, że jest ich mało, że to w najlepszym wypadku będzie drugi PJN, jeśli nie drugi Palikot, ja w sumie też nie wiem za bardzo, co tu robię, myślę, że z Tuskiem zostali Bielecki, Rostowski, pewnie mnie teraz z pracy wyrzucą, no ale coraz więcej ludzi się schodzi, Schetynie się humor wyraźnie poprawia, i nagle widzę – w drzwiach stoisz Ty [czyli ja – airborell].

No to pytam: “Co Ty tu robisz, czemu tu przyszedłeś”?

“A bo widzisz, byłem najpierw u Tuska”.

“No i co?”

“No i zabrałem tam głos”.