Jeszcze o premierze z zagranicy

Ten premier z zagranicy skojarzył mi się z zakończoną właśnie kampanią wyborczą w Warszawie, gdzie jednym z głównych zarzutów wobec Marcinkiewicza było to, że jest człowiekiem z Gorzowa, a nie „prawdziwym warszawiakiem” i w związku z tym Warszawy nie zna.

Mniejsza o konkretny przypadek Marcinkiewicza, chodzi o coś innego. W biznesie zaproszenie do zarządzania firmą wybitnego fachowca z zewnątrz jest czymś normalnym i nie budzi żadnego zdziwienia. Dlaczego więc wybitnego fachowca w dziedzinie samorządności nie może sobie zatrudnić gmina? Głosy, że taka osoba „nie zna lokalnej specyfiki” dziwnie mi przypominają właśnie argumenty przeciwników zatrudniania zagranicznych trenerów. Tej „specyfiki” naprawdę można się nauczyć dość szybko – podejrzewam, że znacznie szybciej niż umiejętności rozmawiania z inwestorami, sprawnego zarządzania finansami publicznymi czy pozyskiwania pieniędzy z budżetu centralnego czy unijnego.

Powtórzę jeszcze raz – nie chodzi o przypadki „spadochroniarzy” zsyłanych przez partie na zagrożone odcinki. Ale na przykład o kogoś, kto sprawdził się jako burmistrz – powiedzmy – Zduńskiej Woli i chciałby kandydować na prezydenta Łodzi. Próbował na prezydenta Krakowa startować Kracik, ale nic z tego nie wyszło w końcu. Natomiast przeważa model, w którym w tej samej gminie rządzi się (ewentualnie z przerwami) przez kilkanaście lat. Nie wierzę, że przez taki czas jakakolwiek władza może się nie wypalić, wystrzelać z pomysłów lub nie popaść w samouwielbienie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s